OFE, ZUS, PPK, PPE, OIP, IKE, IKZE… teraz OKI. Brzmi to jak zestaw haseł z korporacyjnego slangu, a w rzeczywistości chodzi o kolejny produkt inwestycyjny, którego celem jest zwiększenie inwestycji na Giełdzie Papierów Wartościowych.
Po szumnych zapowiedziach likwidacji podatku Belki, który od 23 lat pozostaje solą w oku każdego inwestora giełdowego, wydawało się, że w końcu czeka nas kres podatku od zysków kapitałowych. Wydawało się, ponieważ po konferencji ministra finansów wiemy, że podatek Belki pozostanie a w zamian otrzymamy Osobiste Konto Inwestycyjne (OKI).
Czym będzie OKI?
W telegraficznym skrócie OKI ma być kontem, które pozwoli uniknąć podatku Belki dla inwestycji do 100 tys. zł. Od nadwyżki ponad 100 tys. zgromadzonej na rachunku trzeba będzie co roku odprowadzać 0,8–0,9% jej wartości. Jednocześnie w ramach 100 tys. zł będzie można zainwestować 25 tys. w lokaty i obligacje skarbu państwa. Na pierwszy rzut oka OKI to (r)ewolucyjne rozwiązanie, które może rozhuśtać polski rynek kapitałowy. Dodatkowo WIG 20 osiągnął nie tak dawno najwyższą wycenę od 2008 r., więc mogłoby się wydawać, że teraz już będzie tylko lepiej, jednak jak to zwykle bywa, haczyk tkwi w szczegółach.
Więcej pytań niż odpowiedzi
Nie da się ukryć, że nasze oczekiwania były wyższe – w końcu nagłówki, które od niemal dwóch lat przebijały się do mainstreamu, takie jak: „Likwidacja podatku Belki”, „Koniec z podatkiem od zysków kapitałowych”, „Brak podatku Belki dla inwestycji do 100 tys. zł” rozbudził wyobraźnię każdego inwestora giełdowego. W takim razie czy OKI będzie ok? – póki co trudno powiedzieć.
Podstawowe pytanie brzmi: w co będę mógł zainwestować dzięki OKI? Obecnie wiadomo, że będą to akcje, obligacje i ETF. Czy będzie można inwestować w CFD (Contract for Difference), kontrakty krótkoterminowe, tego nie wiemy. Ważniejsze jednak z punktu widzenia inwestora jest pytanie czy będzie mógł nabyć przez OKI jedynie instrumenty notowane na GPW czy również na giełdach zagranicznych. Na chłopski rozum, wsłuchując się w intencje ministra finansów wskazujące na chęć pobudzenia polskiego rynku kapitałowego, wygląda na to, że oferta inwestycyjna w OKI będzie mocno ograniczona.
Jakie pytania jeszcze warto sobie zadać – czy kwota 100 tys. zł będzie waloryzowana? Ile kont będzie można posiadać? W jaki sposób kontrolowany będzie stan konta przez organy skarbowe? Jak rozliczać stratę? Czy będzie można inwestować w walutach obcych czy tylko w PLN?
OKI czy fundacja rodzinna
Dodatkowo problemem OKI może okazać brak możliwości „wniesienia” na konto instrumentów finansowych, które już posiadamy. Wyobraźmy sobie taką sytuację, że w 2010 r. kupiliśmy 100 akcji spółki X S.A. za 10 zł, obecnie są one warte 11.000 zł. Jeżeli chcielibyśmy skorzystać ze zwolnienia w ramach 100 tys. w ramach OKI, będziemy musieli sprzedać posiadane akcję, zapłacić 19% podatku Belki, a potem wpłacić środki pieniężne do OKI i tam kupić akcje ponownie. Wróćmy jednak do twardych liczb, koszty uzyskania przychodu to 1.000 zł, osiągamy 10.000 zł przychodu, więc aby wpłacić pieniądze na OKI musimy zapłacić 1.900 zł podatku Belki – nie wspominając już, że cena akcji w 2025 r. zapewne będzie dużo wyższa niż w 2010 r.
Przyjrzyjmy się analogicznej sytuacji, gdzie inwestor wykorzysta do zakupu akcji fundację rodzinną. Po pierwsze, aby wnieść do fundacji rodzinnej kupione w przeszłości instrumenty finansowe nie musimy ich sprzedawać, wystarczy zawarcie umowy darowizny między fundatorem, która jest nieopodatkowana. Po drugie nie ma konieczności odkupowania akcji po mniej korzystnych cenach. W końcu po trzecie i najważniejsze, fundacja rodzinna służy do długoterminowego inwestowania i pomnażania majątku rodzinnego, bez konieczności zapłaty jakiegokolwiek podatku do momentu wypłaty z niej środków. Wracając do naszego przykładu, inwestując przez fundację rodzinną zaoszczędzimy na sprzedaży tych samych akcji 19% podatku Belki, a więc na zakup nowych instrumentów giełdowych możemy przeznaczyć pełną kwotę 11.000 zł a korzystając z OKI o 1.900 zł mniej. Krótko mówiąc OKI to rozwiązanie dla nowych inwestorów, dla osoby która ma już bogaty portfel giełdowy dużo lepszą opcją jest fundacja rodzinna.
Inwestowanie na giełdzie bez belki pod nogami
Fundacja rodzinna jest instytucją, która odniosła dość niespodziewany sukces. Zainteresowało się nią już wielu przedsiębiorców, dostrzegając w niej narzędzie do sprawnego zarządzania majątkiem i budowania majątku rodzinnego w celu przekazania go następnym pokoleniom. Fundacja rodzinna prowadząc działalność gospodarczą w zakresie wskazanym w art. 5 ustawy o fundacji rodzinnej korzysta dodatkowo z preferencyjnych przepisów podatkowych. W taki sposób fundacja rodzinna nie zapłaci jakiegokolwiek podatku m.in. od przychodów z akcji, dywidend, obligacji, dopóki beneficjenci nie postanowią o ich wypłacie. W chwili wypłaty środków na rzecz beneficjentów będących członkami najbliższej rodziny fundatora jedynie fundacja rodzinna zapłaci 15% podatku CIT. Warto wspomnieć, że fundacja rodzinna nie płaci również ZUS i jest zwolniona z daniny solidarnościowej, a więc jeżeli sprzedamy akcje, udziały, papiery wartościowe, przykładowo o wartości 2 mln zł, to nasze oszczędności mogą sięgnąć nawet 120 tys. zł. Przede wszystkim jednak jest to instytucja, którą może mieć każdy – od właściciela prywatnego szpitala, biura rachunkowego, kawiarni po przedsiębiorcę rozwijającego niewielki rodzinny biznes lub osobę wynajmują mieszkania albo domek letniskowy.
Zwróćmy uwagę na jeszcze jedną, często pomijaną rzecz. Likwidacja podatku Belki została obiecana nam w 2023 r. Od tego czasu sukcesywnie, mniej więcej co klika miesięcy, pojawiały się z ministerstwa finansów informację, że zmiany już są zaplanowane, zostaną przedstawione na dniach itd… Ostatecznie podatek Belki zostanie a OKI ma wedle zapowiedzi pojawić się w II połowie 2026 r. Skoro więc mamy fundację rodzinną, która już teraz daje możliwość skutecznego i efektywnego inwestowania w instrumenty giełdowe, to pytanie brzmi po co czekać… jeżeli na końcu możemy znów dać się niemiło zaskoczyć.
Autor: Michał Kalinowski
.
ZOBACZ także:
➡️ Fundacje Rodzinne w pigułce
➡️ Ulga B+R – jak odzyskać nadpłacony podatek?










































